Małgorzata

Do komnaty wchodzi książę
Roztrzęsiony trzaska drzwiami
Wiesza szablę nad szezlągiem
Rzuca w portret Och! Butami
Mówi nie rozumiem nic
wszak przystojny jestem tak
Julia odmówiła mi wdzięków swych

Drogi książę nie martw się
Rzekła księżna Małgorzata
Twoje ciało pięknym jest
I podniety we mnie wzmaga
Przecież mogę pomóc Ci
Rozładować legion żądz
Czekam już od tylu dni może dziś    !!!!?!!??????!       

Fakt – od ślubu minął rok
Czas małżeństwo skonsumować
Lecz to ryzykowny krok
Małgorzatę deprawować
Nagle księcia zapał złapał
Woła żonę swoją tu
Mówi moja droga pani właź na stół
Teraz proszę szmatki zrzuć
Chcę obejrzeć ciebie nagą
A jakaś pierwotna chuć
Jęła targać Małgorzatą
Skóra jedwab biust wenery
Biodra boskie swą krągłością
Piękne nogi aż do samej ziemi !!!!!!!!!!!            

Widok ten rozpaliłby
I świętego Scholastyka
Ale książę jakoś nic
tylko fajkę sobie pyka
Jesteś tak niebiańsko piękna
Wielce zgrabna moja miła
Gdybyś jeszcze Małgorzato .......
Gdybyś jeszcze Małgorzato .......
Ach gdybyś jeszcze Małgorzato CUDZA BYŁA!!!!!!!!!   
                               
                                Morały bajek trzeba znać
                                Wieść lepiej życie przyzwoite
                                Bo gdy nawykniesz już do zdrad
                                Prawdziwe szczęście cię ominie

    Komentarze...

    Odwiedza nas 8 gości oraz 0 użytkowników.